W prostych słowach: jak działa telewizor kineskopowy?

Telewizor CRT

Telewizor CRT

Duże, ciężkie, wyświetlające obraz w niskiej rozdzielczości telewizory kineskopowe to zabytki, których czas minął wraz z nastaniem ery LCD. Dowiedz się, w jaki sposób działały urządzenia, dzięki którym mogliśmy oglądać “Słoneczny patrol”.

Mnóstwo małych punktów

Zacznijmy od tego, co widać na pierwszy rzut oka, czyli ekranu. Jest on pokryty od wewnątrz punktami luminoforu, czyli substancji, która świeci, gdy trafia na nią wiązka elektronów. Punkty występują w trzech barwach: czerwonej, zielonej i niebieskiej. Podświetlając je w różnym stopniu, zobaczymy różne kolory – np. żółty, gdy połączymy zieleń i błękit, czy purpurowy, powstały ze skrzyżowania czerwieni z błękitem.

Działanie telewizora polega na takim naświetlaniu małych punkcików, aby widziane z oddali tworzyły konkretny obraz. Technologię tę można porównać do malarstwa impresjonistycznego. Obrazy widziane z bliska są na pierwszy rzut oka chaotycznym zbiorem barwnych punktów, wyraźne stają się dopiero z większej odległości. No dobrze, ale jak wyświetlić naraz mnóstwo kolorowych punkcików?

Prosto w cel

Najważniejszym elementem telewizora analogowego jest kineskop, czyli lampa obrazowa – swoista latarka, która zamiast jednokolorowego światła wyświetla “Słoneczny patrol”. W tylnej części kineskopu, w katodzie, emitowane są elektrony, które trafiają do dział elektronowych i są przez nie skupiane w cienkie wiązki. Wiązki te następnie są kierowane na ekran, aby podświetlić barwne punkty luminoforu.

Malutkie punkciki są trafiane wiązką jeden po drugim, w poziomych liniach. Operacja ta odbywa się tak szybko, że w oczach widza trzy migające barwy łączą się w konkretne kolory. Być może pamiętasz charakterystyczny, ledwie słyszalny dźwięk, przypominający brzęczenie w uszach, który dobiegał z włączonego telewizora: to odgłos pracującego z ogromną prędkością działa elektronowego, które 25 razy na sekundę podświetlało na ekranie 625 poziomych linii.

Kineskop – Wikimedia Commons

Nietrudno zauważyć, że do podświetlania punktów w błyskawicznym tempie potrzebna jest ogromna precyzja. Aby wiązki trafiały dokładnie tam, gdzie powinny, przed luminoforem umieszczono specjalną maskę.

Wyobraź sobie płachtę czarnego materiału z równomiernie rozmieszczonymi białymi grochami. Teraz w miejscu grochów wytnij dziury i spójrz na materiał pod światło, a będziesz mieć pojęcie, jak działa maska. Jest to nieprzepuszczająca światła powierzchnia pokryta otworami w tych miejscach, w których znajdują się punkty luminoforów. Dzięki niej podświetlane są tylko konkretne punkty, a światło padające tuż obok jest blokowane.

Od nadawcy do odbiorcy

Abyśmy mogli podziwiać wielkie oczy Pameli Anderson biegnącej w zwolnionym tempie po plaży, do telewizora musiał trafić sygnał kierujący działem elektronowym. W zależności od stacji był on emitowany na różnych częstotliwościach, aby audycje nie nakładały się na siebie. Telewizor odbierał też sygnał audio, który musiał być nadawany na takiej częstotliwości, by nie zakłócać obrazu.

Sygnał zawierał informację o tym, jak mocno podświetlić każdy punkt ekranu. Jak wspomniałem, podświetlano jeden punkt po drugim; poziomą linię po poziomej linii. Przypominało to trochę nadawanie alfabetem Morse’a, lecz zamiast liter do odbiorcy trafiały kolory.

Na końcu każdej poziomej linii ekranu emitowany był impuls synchronizacji, dzięki któremu działo elektronowe zaczynało wyświetlanie obrazu we właściwym miejscu, a nie np. w połowie ekranu.

Efekt?

Bajeczny.

W taki właśnie sposób, w prostych słowach, działały telewizory analogowe. W następnym odcinku: telewizory OLED.

  • Szemot

    Dośc skomplikowana technologia biorąc pod uwagę, że CRT to nie technologia któa ma 20-30 lat. Nic dziwnego iż kiedyś sądzono, że mikrotale i TV to dar od przyjaciół z Marsa :-) A pomyśleć jeszcze, że technologia CRT niewiele zmieniona jest od prawie 90 lat. Ciekawe czemu akurat 525 linii a nie mniej czy więcej.

    • Michał

      Bywało i więcej, i mniej – w zależności od standardu, a te się zmieniały. Zmieniała się też częstotliwość odświeżania. Dlaczego w jednym kraju było tak, a nie inaczej? Pewnie kwestia tego, jaką technologię zaczęto wykorzystywać na początku. Tak samo w niektórych krajach obowiązuje ruch lewostronny, a w innych – prawostronny.

  • PanMarian

    Ciekawy artykuł. Znam bardzo dobrze ten charakterystyczny dźwięk – strasznie denerwujący.

  • https://www.facebook.com/falmpeace FalmPeace

    :’(

  • MST

    Słabo opisane.

    • Maniiiius

      Wiesz, jakby dał autor kilka schematów to większość osób by uciekła:P

      • M.

        Zwracam uwagę na pierwszą część tytułu: “W prostych słowach”.:)

        • Maniiiius

          Jak umiesz czytać schematy to są to najprostsze z możliwych “słów”:P

  • djwo

    “Na wielkie oczy Pameli Anderson” udany dowcip :)

  • eed

    Luminancja, chrominancja, synchronizacja hahah pamiętam stare czasy elektronikiem z prawdziwego zdarzenia stałem się już w zawodówce. I te dziury w palcu wypalone napięciem ze wzmacniacza wizji:) Jednak najlepsza jak do tej pory technologia jest PLASMA – lcd się chowa nawet te 4K

  • eed

    AA co do dźwięku to odgłos pracującej przetwornicy a dokładnie trafopowielacza lub cewek skupiających – nie wprowadzać w błąd panie!

  • Wiesława

    Mówienie o kineskopowych w czasie przeszłym to dyletanctwo. A nazywanie ich zabytkiem to tylko je nobilituje. Żaden płastuch nie dożyje i to z niewielką awaryjnością, do 25 lat, a ja mam z takim “stażem” Strrasfurta.