„To musi być prawda. Mówili o tym w telewizji!”

Telewizory są przewidywalne, telewizja – nie. W ciągu ponad 70 lat jej istnienia widzowie stawali się ofiarami wielu manipulacji: czasem celowych, czasem nieświadomych, ale zawsze pokazujących potęgę mediów. Czy w erze cyfrowego przekazu HD coś się zmieniło?

W 1938 r. Stanami Zjednoczonymi wstrząsnęła podana przez radio informacja o inwazji kosmitów. Przerażeni ludzie kryli się w piwnicach czy uciekali poza wielkie miasta.

Oczywiście informacja nie była prawdziwa. Słuchacze przestraszyli się stylizowanego na audycję informacyjną spektaklu radiowego Orsona Wellesa opartego na „Wojnie światów” H.G. Wellsa.

Tylko że to też nie jest prawda. Według J. Pooleya i M. Socolowa – naukowców zajmujących się komunikacją i dziennikarstwem – historię histerii wymyślili wydawcy gazet, chcąc oczernić radio, które stanowiło dla nich groźną konkurencję. Oszustwo udało się znakomicie: do dziś mnóstwo ludzi wierzy w wywołaną słuchowiskiem panikę na szeroką skalę. Co jeszcze wmówiono widzom, czytelnikom czy słuchaczom?

Oszustwa, półprawdy, przekłamania

Historia medialnych manipulacji sięga stuleci wstecz, ale nie będziemy cofać się aż tak daleko. Zacznijmy od roku 1897, od gazety “New York Journal”, należącej do magnata prasowego Williama Randolpha Hearsta – jednego z ojców „żółtego dziennikarstwa”, czyli gazet publikujących sensacyjne wieści faktopodobne.

Kubańska rewolucja przeciwko hiszpańskim okupantom przebiegała zaskakująco spokojnie i nie zanosiło się na to, by Stany musiały interweniować. Hearst potrzebował jednak dobrej, zwiększającej sprzedaż historii. Kiedy niewyjaśniona eksplozja zatopiła amerykański statek U.S.S. Maine, gazety zrzuciły winę za wypadek na Hiszpanów, co w dużej mierze przyczyniło się do wypowiedzenia wojny.

Nie wszystkie manipulacje miały tak poważne konsekwencje. W roku 1899 czterej dziennikarze z Denver z braku ciekawych tematów postanowili sfałszować wiadomość o zamiarze zburzenia Wielkiego Muru Chińskiego i wykorzystania kamieni pod budowę dróg. „Niewinne oszustwo” obmyślone przy drinku obiegło wkrótce całe Stany i skompromitowało każdą gazetę, która przedrukowała je bez weryfikacji.

W 1909 r. “Arizona Gazette” opublikowała artykuł o ekspedycji archeologicznej, która miała odkryć w USA pozostałości kultury starożytnych Egipcjan. Medialna burza w tym przypadku szybko się skończyła – prawda wyszła na jaw po oficjalnym dementi ze strony naukowców. News okazał się zresztą fałszerstwem o podwójnym dnie: spreparowana mogła zostać nie tylko informacja, ale również samo zawierające ją wydanie gazety. Co ciekawe, mnóstwo ludzi nadal wierzy w prawdziwość sensacyjnego odkrycia.

Przejdźmy do czasów bliższych współczesności. W roku 1990 media obiegły szokujące zeznania 15-latki znanej jako Nayirah, która wstrząśnięta i zapłakana, opowiedziała Kongresowi Stanów Zjednoczonych o ataku irackich żołnierzy na szpital w Kuwejcie. Mundurowi mieli wyrzucać noworodki z inkubatorów, które następnie skradziono i przewieziono do Iraku. Opowieść dziewczyny poruszyła Amerykę i w praktyce wywalczyła dla rządu USA społeczne przyzwolenie na wojnę w Zatoce Perskiej. Dwa lata później wyszło na jaw, że Nayirah była uzdolnioną aktorsko córką ambasadora Kuwejtu, a jej historia kopią podobnego kłamstwa, które krążyło już podczas I wojny światowej (wtedy to Niemcy mieli mordować belgijskie noworodki).

Czasem same media stawały się ofiarami pomysłowych przekrętów. W latach 80. ubiegłego wieku dziennikarz prestiżowego niemieckiego tygodnika “Stern” długimi miesiącami odkupował od tajemniczego kolekcjonera kolejne tomy zaginionych dzienników Hitlera. Ich publikacja w magazynie “Stern” wzbudziła medialną sensację, jednak szybko okazało się, że dzienniki pisał na bieżąco drobny fałszerz, który znalazł łatwy sposób na zbicie fortuny. Czasopismo straciło na manipulacji 19 milionów marek i – co gorsza – wypracowaną z trudem reputację.

W 2009 r. prasa i telewizje złapały się na informację o przelatującym nad Colorado balonie domowej roboty, w którym miał znajdować się zaginiony sześciolatek. Autorem oszustwa było małżeństwo, które postanowiło dać światu legendę na miarę incydentu z UFO w Roswell.

10 sposobów na kłamstwo

Dlaczego tak łatwo nabieramy się nawet na ewidentne oszustwa? Profesor lingwistyki i filozof Noam Chomsky wyróżnia 10 najskuteczniejszych strategii medialnej manipulacji. Jego zdaniem są one tak dobrze zaprojektowane, że sprawdzają się nawet w krajach wysoko rozwiniętych, ze sprawnie działającym systemem edukacji.

Jak działają techniki manipulacji? Przykładowo: rozproszenie polega na odwróceniu uwagi widzów od ważnych wydarzeń poprzez nagłaśnianie błahostek, zaś tworzenie problemów zakłada sztuczne nagłośnienie jakiegoś zjawiska, aby odbiorcy zaakceptowali kontrowersyjne rozwiązanie, które w innej sytuacji byłoby nieakceptowalne (na przykład zrezygnowali z radia na rzecz rzetelnych gazet, które nie wywołują przypadkowej paniki słuchowiskami SF). Media ponadto odwołują się do emocji zamiast do rozsądku, traktują widza z góry, czy też trzymają go w niewiedzy, nie tłumacząc zachodzących wokół niego zjawisk – choć taka przecież powinna być ich rola.

Ranking Chomsky’ego ma kontekst polityczny: odwołuje się do manipulacji mających na celu przeforsowanie rozwiązań korzystnych dla rządów – ale mimo wszystko można w nim dostrzec mechanizmy o bardzo uniwersalnych zastosowaniach. Kluczem jest wykorzystanie wiarygodnego medium połączone z niedoinformowaniem odbiorcy. W tej metodzie tkwi jednak pewien haczyk: żeby paść jej ofiarą, musisz ograniczać się do czerpania wiedzy wyłącznie z manipulujących źródeł.

Więcej perspektyw

Jeszcze do niedawna medialne manipulacje były stosunkowo łatwe w realizacji. Widownia była podatna, ponieważ nie miała alternatywnych źródeł wiedzy. Dostawców informacji liczono w dziesiątkach, zaś odbiorca przyzwyczajał się zwykle do jednego z nich. „To musi być prawda. Mówili o tym w telewizji!” – mówiono. Zauważyliście, że przestaliśmy powtarzać ten frazes nawet w żartach?

Internet zmienił wszystko. Liczba dostępnych źródeł informacji nagle zwiększyła się z dziesiątek do milionów. Dziś o rewolucjach informują nie dziennikarze, lecz ich uczestnicy, i to po obu stronach konfliktu. Znacznie łatwiej dojść do prawdy, mając możliwość poznania wydarzeń z różnych perspektyw. Nawet w przypadkach, gdy wyłonienie faktów jest trudne właśnie ze względu na dużą liczbę opinii, nie jesteśmy skazani na „jedynie słuszny punkt widzenia”.

Smart TV

Internet zmienił również telewizję. Dzięki Smart TV możemy czerpać wiedzę ze stron internetowych, blogów, vlogów, a wreszcie z tradycyjnych programów informacyjnych. Szeroko zakrojona manipulacja w praktyce okazuje się trudniejsza niż kiedykolwiek. Nowe technologie telewizyjne zmuszają widzów do myślenia i sprawiają, że przestają oni być tylko biernymi odbiorcami. Zaczęliśmy brać udział w przekazie, który stał się wielokierunkowy.

A jeśli mimo tych wszystkich zmian na lepsze ktoś wciąż będzie chciał nas oszukać? Jedno jest pewne: nie będzie miał łatwego zadania.

Możliwość komentowania jest wyłączona.