Telewizor przyszłości – jak się zmieni branża RTV?

W 2002 roku Steven Spielberg próbował przekonywać, że w przyszłości ekrany będą rozpoznawały nasze gesty, a do sterowania nie będą potrzebne fizyczny pilot lub klawiatura. W filmie “Raport mniejszości” Tom Cruise machał rękami przed sprzętem z roku 2054. W roku 2011 możemy robić już to samo… a nawet więcej.

Smart TV

Sprytne telewizory – brzmi jak fantastyka naukowa, ale nią nie jest. Era Smart TV właśnie się rozpoczęła. Weszli w nią już wszyscy liczący się producenci sprzętu RTV. Wizja? Telewizor, który nie służy już tylko do odbierania sygnału audio-wideo. Domowe centrum multimedialne, społecznościowy kociołek pełen naszych znajomych oraz intuicyjne narzędzie służące do pracy i rozrywki – oto czym telewizor ma być w przyszłości. Po części już tym jest.

Patrząc na obecny rynek płaskich telewizorów, nie sposób nie snuć ambitnych wizji przyszłości. W ciągu zaledwie 10 lat przeszliśmy z grubych i ciężkich ekranów LCD i PDP o ograniczonych możliwościach do supercienkich paneli z funkcjami sieciowymi i multimedialnymi. Dzisiejszy telewizor odtwarza filmy w wysokiej rozdzielczości z pamięci USB, pozwala na aktualizowanie statusu na Facebooku, ma wbudowane gry, oferuje dostęp do sklepu z dodatkowymi aplikacjami, a na deser daje możliwość sterowania funkcjami za pomocą ruchów rąk (zupełnie jak w konsolach do gier wideo).

Ceny są coraz bardziej przystępne – skoro Smart TV jest wszędzie, musi też tanieć.

Przyszłość? Jeszcze nie teraz

Wbrew temu, co się nam często wmawia, prawdziwa przyszłość RTV jeszcze nie nadeszła. Dzisiejsze supercienkie panele LCD i PDP są następstwem stopniowego rozwoju technologicznego. Lont pod funkcjami internetowymi tlił się już od lat. Teraz po prostu doszedł do końca i sieciowe telewizory eksplodowały, zalewając rynek. Podobnie jest z 3D. Technologia sama w sobie to żadna nowość. Nowość stanowi jej silna popularyzacja w odbiornikach przeznaczonych dla kina domowego.

Prawdziwa przyszłość, faktyczne ekrany rodem z literatury SF są dopiero przed nami. Będą to wyświetlacze ultracienkie, zapewne tak bardzo, że będziemy je mogli nawet zginać lub zwijać w rolkę. Zabranie telewizora na wycieczkę przestanie być problemem. Po prostu zwiniemy go, schowamy do rulonu jak plakat i wrzucimy do bagażnika samochodu. Technologia OLED już na to pozwala. Póki co koszty ograniczają jednak producentów, ale koszty w końcu spadną.

Telewizor przyszłości będzie miał też superwysoką rozdzielczość. I to nie “skromne” 1920 x 1080 pikseli jak dzisiaj – to już za mało. Japończycy i Anglicy już teraz testują system Super Hi-Vision mający w 2020 roku pozwolić na uruchomienie pierwszych publicznych testów telewizji w rozdzielczości 7680 x 4320 pikseli. Będą potrzebne nie tylko nowe metody transmisji danych i bardziej pojemne nośniki. Niezbędne staną się też telewizory o superwysokich rozdzielczościach.

Na deser producenci przygotują dla nas efekt trójwymiaru widoczny bez używania okularów. Pierwsze takie urządzenia już są na rynku. Na razie ekrany autostereoskopowe są za drogie i zbyt niedoskonałe, by można je swobodnie popularyzować w dużych przekątnych niezbędnych dla kin domowych. Ale czas biegnie szybko…

Tuż za rogiem

Najlepsza wiadomość dotycząca telewizorów przyszłości jest taka, że wcale nie musimy czekać na nie do roku 2054. Steven Spielberg nie docenił prędkości rozwoju nowoczesnych technologii. Wszystkie fantastyczne funkcje wymienione powyżej mają być dostępne w ciągu 10 najbliższych lat. Do roku 2054 telewizory będą wyposażane w takie funkcje, że sama myśl o nich mogłaby wywołać zawroty głowy. Holografia? Wyświetlanie na siatkówce oka? Przekaz wprost do mózgu? Mój świat już wiruje…

Możliwość komentowania jest wyłączona.