OLED – wiele hałasu o wielką rzecz

Organic Light-Emitting Diode. Brzmi jak czarna magia. I ma podobne właściwości. Organiczne diody elektroluminescencyjne, czyli ekrany OLED, o których robi się coraz głośniej, mogą być zginane, zwijane, instalowane zamiast okien, wieszane na ścianach jak plakaty i wszywane w ubrania. Póki co nie potrafią tylko jednego – stanieć.

Kolejny krok

Obecnie w świecie nowoczesnych odbiorników telewizyjnych rządzą ciekłe kryształy i plazma. Znają je wszyscy fani płaskich ekranów. Nieobce są im też wady aktualnych rozwiązań. Panele ciekłokrystaliczne potrzebują dodatkowego podświetlania i nawet jeśli są nim diody LED, to i tak wpływa ono negatywnie na jakość obrazu i zużycie prądu. Plazma świeci z kolei naturalnie, więc podświetlania nie potrzebuje. Wymaga jednak używania grubszych konstrukcji, a jakość bieli w wybranych modelach pozostawia wiele do życzenia.

OLED ma rozwiązać wszystkie te problemy. Technologia ta pozwala na stworzenie paneli, które nie wymagają dodatkowego źródła podświetlania. Piksele OLED bezpośrednio emitują światło, co zbawiennie wpływa na kontrast obrazu, jakość czerni i kolorów.

Co więcej, materiał organiczny OLED-ów może być nanoszony na elastyczne podłoże w procesie podobnym do zadrukowywania kartki. W teorii produkcja takich ekranów byłaby prosta, szybka i tania. Wyświetlacze tego typu czerpią też mniej energii, mają czas reakcji znacznie wyższy niż LCD (nawet 0,01 milisekundy w stosunku do 2-12 milisekund), oferują szerokie kąty widzenia, a proces produkcji jest bardziej przyjazny dla środowiska. Dlaczego więc OLED nie zawładnął jeszcze rynkiem?

Pieniądz rządzi światem

OLED jest pieśnią przyszłości. W sferze kina domowego pieśnią póki co dość kosztowną. To nowość technologiczna, którą na razie stosuje się w urządzeniach o małych przekątnych, takich jak: telefony komórkowe, przenośne odtwarzacze multimedialne, kieszonkowe konsole do gier. OLED rozwija już w nich skrzydła i pokazuje, na co go stać. Dla produktów o większych przekątnych jest jeszcze za drogi, chociaż pierwsze przymiarki do przyszłej rewolucji już były. W 2008 roku firma Sony pokazała pierwszy na świecie, seryjnie sprzedawany telewizor OLED ? XEL-1.

Uściślając: telewizorek. XEL miał zaledwie 11 cali przekątnej i rozdzielczość 960 x 540 pikseli. Kosztował 2500 dolarów (około 7000 zł) i mimo że był produkowany seryjnie, nie podbił świata. Największy, seryjnie sprzedawany panel tego typu ma w ofercie LG. To 15-calowy model EL9500 z zeszłego roku. Jeszcze w tym roku ma pojawić się wersja 31-calowa, a w przyszłym roku Koreańczycy planują wydać telewizor 55-calowy.

Fani znakomitej jakości obrazu powinni uzbroić się w cierpliwość. OLED jest jeszcze drogi w produkcji, a co za tym idzie – swoje kosztuje. Małe ekraniki podbijają już rynek, ale na duże panele o wysokiej rozdzielczości, w przyzwoitych cenach, poczekamy jeszcze kilka lat.

Obecnie producenci walczą też z niedoskonałościami technologii – szczególnie żywotnością materiałów organicznych, która sprawiała, że pierwsze prototypy tego typu mogły działać zaledwie kilka tysięcy godzin. Dopiero od niedawna producenci potrafią sobie z tym radzić i żywotność OLED-ów systematycznie wzrasta.

O co tyle hałasu?

Skoro technologia jest jeszcze niedopracowana i droga, to dlaczego mówi się o niej coraz więcej? Po pierwsze dlatego, że panele LCD i PDP powoli dochodzą do kresu swoich możliwości. Będą z nami jeszcze wiele lat, ale prędzej czy później zastąpią je nowości. Po drugie, dyskusje są uzasadnione, biorąc pod uwagę futurologiczne wizje przyszłości związane z OLED. Organiczne diody elektroluminescencyjne są przepisem nie tylko na nowoczesne telewizory i komórki, ale też zupełnie nowe rodzaje wyświetlaczy. Giętkie, zwijane i supercienkie, o grubości dosłownie ułamków milimetrów.

OLED może zrewolucjonizować nie tylko rynek RTV, lecz także przemysł oświetleniowy. Naturalna zdolność do świecenia w połączeniu z giętkością substratów z tworzyw sztucznych tworzy spektakularną mieszankę. Firmy takie jak OSRAM czy General Electric już pracują nad zastosowaniem OLED-ów w oświetleniu – i to nie byle jakim. Mowa tu nie tylko o tradycyjnych lampach, ale też świecącej odzieży dla służb ratunkowych, słupach informacyjnych, które świecą w całości, lampach wieszanych na ścianie jak plakaty czy powyginanych we wszystkie strony świetlówkach o artystycznych kształtach.

Szczyptą rozkoszy w tym już i tak interesującym miksie są wynalazki związane ze sprzętem domowym. Ot chociażby półprzeźroczyste ekrany OLED mogące w przyszłości zastąpić szyby samochodowe i okna w naszych kuchniach. Wystarczy spojrzeć za siebie, by sprawdzić pogodę na zewnątrz oraz prognozę na następne dni z ulubionego serwisu informacyjnego.

I nawet jeśli popularyzacja takich rozwiązań zajmie jeszcze wiele lat, to wszystko wskazuje na to, że będzie spektakularna. A poczciwe ciekłe kryształy i plazma przejdą wreszcie na zasłużoną emeryturę.

  • ruyr

    “Dlaczego więc OLED nie zawładnął jeszcze rynkiem? Pieniądz rządzi światem. OLED jest pieśnią przyszłości.”

    Ale dlaczego w Iphonach nie ma? Przy takim formacie już połowa smartfonów ma :(

    • Ziomek

      Bo iPhone’y to badziewie. I to w dodatku drogie badziewie…

      • Szymon

        Drogie, to prawda, ale nie powiedziałbym, że badziewie. Proste, wygodne, bez udziwnień i z najlepszym sklepem z aplikacjami dla komórek na rynku. A że kosztują trzy razy tyle, co HTC z podobnymi możliwościami? Siła marki.

        • Papet

          Siła marki? No nie żartuj. Apple się za szybko co prawda nie skończy, bo w sumie
          to w europie staje się już cholernie popularny, ale to kwestia mody. Powiedzmy
          sobie to w prost. Jeżeli chodzi o smartfony to HTC bije Iphona na łeb na szyję.
          I nie mówię tu w cale o nowych modelach (Htc). Do tego różnica cen między
          USA a europom jest przerażająca, nie mówiąc już o kosztach naprawy. Jakoś też nie
          jest za dobra, co prawda chylę nisko czoło jeżeli chodzi o wytrzymałość ekranu,
          obudowy, etc. Ale każda kolejna wersja iphona przypomina po prostu jego update.
          Nie jeden sprzęt Apple’a przyszło mi już w ręce dierżyć, i musim przyznać że kiepski
          to oręż przy HTC.

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    LCD nie są wcale poczciwe, to paskudztwo.

    Historia przeciągania wprowadzenia DVD oraz OLEDów pokazuje dobitnie, że w dzisiejszym świecie konsument i klient jest niczym i jego potrzeby i dobro nikogo nie interesują.
    Liczy się tylko by był dojną krową dla koncernów.

    • Ziomek

      Zawsze tak było, nie tylko dzisiaj.

  • Ziomek

    W sumie za namiastkę OLED’ów można uznać LCD LED z podświetlaniem strefowym oraz matrycami IPS jak najwyższe modele LCD-ków LG. Ale takie TV są okrutnie drogie a i tak są gorsze od OLED’ów (bo te mają jeszcze lepsze kąty oglądania i przede wszystkim dużo niższy czas reakcji).

    • mysliciel

      Ale LCD LED sie tak nie wyginaja..

      • Ziomek

        LOL xD

        • iX

          Wygiac mozna, ale tylko raz i przestaje dzialac ;)

  • Anonim

    iX powiedział: Wygiac mozna, ale tylko raz i przestaje dzialac

    xD Raz to robiłem!