Odszumianie, kolorowanie, montowanie… Jak stare filmy konwertuje się do HD?

Czy jest lepszy sposób na nudny wieczór niż domowy seans „Poszukiwaczy zaginionej arki”? Tak, „Poszukiwacze zaginione arki” w HD! Dzięki nowoczesnym telewizorom i pojemnym nośnikom danych możemy oglądać ulubione filmy w doskonałej jakości obrazu. Jak wygląda przenoszenie ich z taśmy na płytę?

Najpierw była taśma…

Każda edycja każdego filmu powstaje na podstawie mastera, czyli kopii, na podstawie której wykonywane są pozostałe kopie – i to właśnie stworzeniem mastera musi zająć się producent. Specjaliści od obrazu i dźwięku, niekiedy wraz z reżyserem, starają się, by kolorystyka czy brzmienie muzyki odpowiadało oryginalnej wizji filmu i zapewniało takie wrażenia, jak w kinie. Osobny master tworzony jest na potrzeby wydań sklepowych, osobny dla telewizji – często posiada on inne proporcje obrazu i kolorystykę, co wiąże się z preferencjami widzów czy ze specyfiką przesyłania sygnału telewizyjnego.

Jeśli film nakręcono kamerami cyfrowymi, przygotowanie masterów to żaden problem – materiał jest dostępny od razu, a prace nad nim mogą zacząć się tuż po ukończeniu prac nad wersją kinową. W przypadku starszych filmów nie jest to jednak takie proste, jako że kręcono je na taśmie, którą trzeba zeskanować do postaci cyfrowej. Samo skanowanie nie jest problemem, nawet jeśli przygotowywane jest wydanie Ultra HD. Taśma filmowa jest na tyle dokładna, by umożliwić bezproblemowe sczytanie jej nawet do rozdzielczości 8K. Kłopot pojawia się wówczas, gdy… nie ma z czego skanować.

Big and Little Wong Tin Bar – jeden z pierwszych filmów Jackie Chana. Wszystkie kopie na taśmach zostały zniszczone lub zagubione

Taśma filmowa jest podatna na zużycie. W praktyce każde jej odtworzenie powoduje powstanie nowych zadrapań i pogorszenie jakości obrazu. Filmy nakręcone w czasach, gdy nie było możliwe cyfrowe zapisywanie obrazu, nie są dostępne w oryginalnej formie: nie istnieje ani jedna kopia wyglądająca równie dobrze, jak w dniu premiery. Co więcej, jeśli wykorzystana taśma filmowa nie była zabezpieczona przed blaknięciem dzięki domieszce srebra, nie zobaczymy na niej oryginalnych kolorów.

Niestety, dla wielu filmów to właśnie srebro okazało się zabójcze. Studia poddawały taśmy procesowi recyklingu, aby odzyskać cenny kruszec, niszcząc przy tym mastery i najlepsze kopie. Nie oznacza to bezpowrotnej utraty możliwości obejrzenia filmu (choć może i zdarzyły się takie przypadki) – jakąś kopię zapewne udało się zachować, nawet jeśli pochodziła z innego mastera albo została wykonana na taśmie gorszej jakości.

Piękno to rzecz względna

W okresie, gdy DVD dopiero wchodziło na rynek, a o HD nikt jeszcze nie myślał, wielu wydawców nie zaprzątało sobie głowy jakością. Na filmie odtwarzanym z płyty można było zauważyć artefakty wizualne doskonale znane z kin: „dziury po papierosie” wskazujące moment zmiany szpuli, paproszki, a także zadrapania wskazujące na zużycie taśmy. Z czasem wydawcy zaczęli bardziej dbać o widzów, przygotowując wydania z odnowionym obrazem. Wtedy też okazało się, że piękno to rzecz względna.

Fatalna jakość obrazu w wydaniu DVD “Kasyna”

Zeskanowane taśmy poddawano cyfrowej korekcji, aby pozbyć się nadmiernego ziarna i innych niedoskonałości obrazu, odświeżyć kolory i odrestaurować dźwięk. Czasem jednak trudno określić, gdzie kończy się odnawianie, a zaczyna ingerowanie w oryginał – zwłaszcza w przypadku wydań HD. Możliwości manipulacji obrazem są bowiem coraz większe, a producenci i reżyserzy lubią z nich korzystać. Jaki jest tego rezultat?

Przykładowo: kolejne odsłony serii „Obcy” tak bardzo różnią się kolorystyką od poprzednich edycji, że nie sposób powiedzieć, czy zmieniono je w stosunku do oryginałów, czy może dopiero teraz przywrócono do pierwotnej postaci. James Cameron przyznał, że dokonał ingerencji, które sprawiły, że wyreżyserowana przez niego część wygląda „lepiej niż kiedykolwiek” – ale w rzeczywistości wygląda inaczej niż jakiekolwiek wydanie. Kolorystkę zmieniono też np. w Terminatorze – z czego kinomani nie byli zbyt zadowoleni.

“Terminator” przed i po liftingu

Innym problemem okazało się spopularyzowane w erze HD narzędzie zwane DNR: Dynamic Noise Reduction (dynamiczna redukcja szumów). Pozwala ono ograniczyć wielkość widocznego na ekranie ziarna taśmy filmowej – czy wręcz całkowicie je usunąć. W rękach specjalisty to doskonały sposób na sprawienie, by film wyglądał wyraźnie. Z DNR-em można jednak srogo przesadzić, co udowodniło niesławne blu-rayowe wydanie kultowego filmu „Predator”.

W czym problem? Otóż twórcy wersji zremasterowanej zredukowali obecność filmowego ziarna i innych niedoskonałości obrazu do zera. Choć może się wydawać, że to doskonałe posunięcie, okazało się, że ziarno nadaje filmowi naturalności. Bez niego film stał się plastikowy i zaczął wyglądać jak wygenerowana komputerowo animacja, albo – jak określili to niektórzy krytycy – jak zdjęcia modelek z Playboya.

Może to jego urok. Może to DNR…

Problemy George’a Lucasa

Bywa, że oryginalny film zostaje zniszczony celowo – a przynajmniej wiadomo o jednym takim przypadku. W roku 1997, podczas przygotowywania specjalnych edycji trylogii „Gwiezdnych wojen”, George Lucas wykorzystał oryginalny negatyw, czyli tę najpierwszą wersję filmu – najoryginalniejszą z oryginalnych. To ona została pocięta i przemontowana; to na nią nałożono nowe efekty specjalne. Dla niektórych nic wielkiego, dla fanów – świętokradztwo.

George Lucas na planie Star Wars

W rezultacie dziś nie ma już możliwości zobaczenia kultowej serii w HD w jej pierwotnej postaci – ponieważ nie można wykonać skanów z pierwotnego mastera. Kolejne edycje Gwiezdnych wojen powstają na bazie poprzednich i zawierają nowe efekty oraz inne poprawki wizualne, które wśród miłośników serii są uważane za bezsensowne i niepotrzebne. Gdzieś tam na serwerach wytwórni zostały wprawdzie cyfrowe skany wykonane w roku 1997 (niezbędne, by stworzyć nowe efekty specjalne), ale prezentują one o wiele gorszą jakość niż skany wykonywane dzisiejszymi technikami.

Jeszcze większy problem stanowi nowa trylogia Star Wars, którą kręcono cyfrowo w rozdzielczości 1080p. W tym przypadku nie ma i nigdy nie było możliwości wykonania skanu w 4K. Jeśli pojawią się edycje Ultra HD, wykorzystają one cyfrowe skalowanie do wyższej rozdzielczości – można więc spodziewać się obrazu gorszej jakości niż w przypadku skanów z taśmy.

Jedna z najgłupszych zmian w Star Wars HD: cyfrowo dodane skały

Jako że blu-rayowe wydanie całej gwiezdnej sagi jest powszechnie uważane za niewypał, do roboty biorą się… fani, którzy na podstawie istniejących materiałów produkują własne wersje HD. W jaki sposób? Podbijając rozdzielczość stareńkiej edycji z laserdisku, usuwając komputerowo nowe efekty i przemontowując zmienione sceny tak, by odpowiadały oryginałowi. Choć efekt takiego zszywania, łatania i klejenia jest daleki od ideału – pojawiają się problemy z dźwiękiem, a jakość obrazu jest raz lepsza, a raz gorsza – to pasjonaci wykonują kawał zaskakująco dobrej (choć nielegalnej) roboty.

Nie tak łatwo, jak się wydaje

Jeśli oglądając ulubiony film z dzieciństwa odniesiesz wrażenie, że w kinie wyglądał inaczej… to prawdopodobnie będziesz mieć rację. Zanim obejrzymy stary kinowy przebój w HD, wygodnie rozparci na ulubionym fotelu, czeka go prawdziwe maglowanie.

Konwertowanie do HD nie jest łatwym ani szybkim procesem, nic więc dziwnego, że niekiedy efekty nie spełniają naszych oczekiwań. Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem, efekt jest fenomenalny. Najlepiej oczywiście podziwiać go na telewizorze LG.

Poszukiwacze zaginionej arki HD

Kategoria posta: TV/Audio/Video

Tagi: Blu-ray, filmy, HD

  • R.F

    “Jeśli oglądając ulubiony film z dzieciństwa odniesiesz wrażenie, że w kinie wyglądał inaczej…”

    Przypomniałem sobie z tym zdaniem pewną sytuację. Dotyczyła filmu “Park Jurajski” S.Spielberga którego emisje oglądałem rok temu, w godzinach popołudniowych, na jakimś brytyjskim kanale.
    W scenie “T-Rex oko w oko z prawnikiem” zostało zastosowane cięcie w momencie kiedy bestia gwałtownie pochyliła się do połknięcia delikwenta. Ciach, następna scena. Brakowało kilku następnych sekund tego ujęcia, gdzie jak każdy pamięta prawnik zostaje rozszarpany… W całym filmie, podczas tej emisji, takich zabiegów było kilka. jak to wytłumaczyć?

    • Marek Kłos

      Sprawa bajecznie prosta … cenzura PEGI czy jak to się nazywa w GB ;) To właśnie dzięki wycięciu tych kilku “krwawych” scen mogłeś obejrzeć to w godzinach popołudniowych a nie wieczornych.

      • R.F

        Czyli jednak cenzurowanie treści dla nieletnich. Brałem to pod uwagę, ale nie chciałem przyjąć do wiadomości że dochodzi do tego na taką skalę – jak wycinanie scen z filmu. Do tego oczywiście, cięto ścieżkę dźwiękową aby nie widać było różnica między kompozycjami. Dziękuje za wyjaśnienie Marku!

        • michal

          Park akurat oszczędzili – gorzej wykastrowali np. Commando czy filmy z Seagalem. Tylko jaki jest sens przystosowywania tak brutalnych filmów do wymogów dzieci?

  • Artur CA

    “Najlepiej oczywiście podziwiać go na telewizorze LG.” – umarłem, LOL