Era bez kabli – kiedy uwolnimy się od przewodów?

Jak pozbyć się przewodów?

Jak pozbyć się przewodów?

Jak pozbyć się kabli? Jeszcze do niedawna był to problem każdego, komu zależało na porządku i estetyce. Przez długie lata rozwiązaniem był dobór odpowiednich przewodów i ich maskowanie, jednak na naszych oczach dokonuje się rewolucyjna zmiana – świat domowego sprzętu coraz śmielej wkracza w erę bez kabli.

Domowa sieć bezprzewodowa

Od czego zacząć poszukiwania sposobu na pozbycie się przewodów? Najlepszym rozwiązaniem wydaje się komunikacja Wi-Fi i powszechny obecnie standard 802.11n.

Darujmy sobie w tym miejscu szczegółowe omawianie specyfikacji – z punktu widzenia domowego użytkownika istotny jest zasięg, przekraczający w optymalnych warunkach 100 m, i przepustowość sieci, w praktyce sięgająca do 150 Mb/s. Zakładając, że nie mieszkamy w bunkrze, jeden punkt dostępu powinien zapewnić bezproblemową komunikację w średniej wielkości domu lub dużym mieszkaniu.

Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy – bez konieczności podłączania jakichkolwiek przewodów – oglądać na ekranie telewizora film z domowego dysku NAS, YouTube’a albo – dzięki Smart TV – słuchać muzyki z Internetu. Co istotne, możliwości starszych urządzeń można zwiększyć, podłączając przez USB adaptery Wi-Fi, jak np. LG AN-WF100.

Bezprzewodowa transmisja multimediów

Producenci sprzętu oferują dodatkowe opcje, tworzone z myślą o konkretnym zastosowaniu w domowych sprzętach. Należą do nich m.in. Wi-Fi Direct, pozwalający na korzystanie z komunikacji bezprzewodowej bez uruchamiania punktu dostępowego, czy upraszczające wymianę multimediów DLNA (wadą tego rozwiązania są ograniczenia związane z liczbą obsługiwanych formatów).

Wystarczy powiązać urządzenia – na przykład smartfona z telewizorem – by rozpocząć strumieniowanie wideo lub muzyki bezpośrednio do odbiornika.

Mnogość pomysłów i standardów

Coraz większą popularność zdobywają również inne standardy, tworzone z uwzględnieniem potrzeb wynikających z bezprzewodowego przesyłania materiałów wideo wysokiej jakości. Należy do nich m.in. WiDi (Wireless Display), opracowany przez firmę Intel.

WiDi zaprezentowano podczas targów CES 2010. Z praktycznego punktu widzenia jest to HDMI bez kabli. Niestety, ta technologia ma pewne ograniczenia. Żeby zobaczyć na ekranie telewizora film udostępniany z laptopa, trzeba dysponować określonym sprzętem, korzystającym z chipsetów Intela i systemu Windows 7 lub 8 (dokładna specyfikacja sprzętu znajduje się na stronie Intela). Inni producenci usiłują promować podobne rozwiązania, jak choćby WHDI czy standard Wavi.

Bardzo obiecujący wydaje się wspierany przez Wi-Fi Alliance Miracast. Urządzenia komunikują się między sobą bezpośrednio. Standard ten jest obsługiwany m.in. przez najnowsze produkty LG, jak telewizor LG MT93 Personal Smart TV czy LG Optimus G.

Z punktu widzenia użytkownika Miracast nie oznacza po prostu odtworzenia np. filmu ze smartfona na dużym ekranie, ale znacznie większe możliwości. Przykładem może być np. wyświetlenie na telewizorze ekranu smartfona i uruchomienie gry, a następnie rozegranie jej na dużym ekranie ze smartfonem w roli kontrolera.

Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o pomysłach, które staną się standardem dopiero w przyszłości. Podczas targów Mobile World Congress 2013 w Barcelonie LG pokazało technologię Wireless Ultra HD Transmission, pozwalającą na przesyłanie z komórki do telewizora obrazu o jakości Ultra HD (więcej na temat Ultra HD w teście telewizora Lg 84LM9600v o rozdzielczości 3840 x 2160).

Czas na peryferia i zasilanie

Odrębną kwestią pozostaje podłączenie różnych urządzeń peryferyjnych. W przypadku sprzętów podpinanych za pomocą USB rozwiązaniem okazuje się standard Wireless USB, znany powszechnie pod nieprawidłową nazwą WUSB.

Co jednak zrobić np. z głośnikami? W tym przypadku również nie jesteśmy skazani na przewody. Choć audiofile kręcą nosem na takie rozwiązanie, część przewodów została wyeliminowana m.in. w kinie domowym BH9520TW, w którym tylne głośniki są podłączane do bezprzewodowego adaptera.

Coraz powszechniejsze staje się również NFC (Near Field Communication), czyli standard umożliwiający przesyłanie danych na niewielkie odległości. Choć najczęściej mówi się o nim w kontekście zastosowań mobilnych, pojawiają się również pomysły wykorzystania go w domowym sprzęcie elektronicznym. LG podczas targów CES 2013 prezentowało m.in. połączenie pomiędzy telewizorem i smartfonem za pomocą technologii Miracast, aktywowane po zbliżeniu telefonu do telewizora.

Użyteczność tej technologii wykracza poza zwykłe parowanie urządzeń. Odpowiednio zaprogramowany i umieszczony w kanapie tag NFC sprawi, że gdy usiądziemy przed telewizorem i np. położymy smartfona w odpowiednim miejscu, telefon automatycznie zmniejszy jasność ekranu, wyłączy zbędne moduły łączności czy wyciszy dzwonki tak, aby nic nie przeszkadzało podczas oglądania filmu.

Kierunek, w którym zmierza domowa elektronika, wydaje się zatem jednoznaczny – istotną cechą nowoczesnych urządzeń staje się obsługa standardów bezprzewodowych. Ograniczenie liczby przewodów jest więc jedynie kwestią czasu, a większości z nich możemy pozbyć się już teraz, korzystając z nowych urządzeń.

Tym, co na razie wydaje się sprawiać najwięcej kłopotów, jest bezprzewodowe zasilanie, jednak również w tej kwestii pojawia się nadzieja na zmiany. I nie chodzi o ładowarki indukcyjne, jak np. model LG WCP-700, opisywany w artykule “Ładowarki indukcyjne LG“, tylko o możliwość pozbycia się przewodów zasilających.

Prąd bez kabla

Pomysł, by przesyłać prąd bez pośrednictwa przewodów, nie jest odkrywczy – prototypowe rozwiązania pokazywał niemal wiek temu Nikola Tesla. W kolejnych latach pojawiły się metody oparte m.in. na laserze i mikrofalach. Jednak w przypadku sprzętów domowych największe nadzieje budzi rozwiązanie, nad którego komercyjnym wdrożeniem pracuje od kilku lat zespół z Massachusetts Institute of Technology.

Naukowcy z MIT postanowili wykorzystać do tego celu zjawisko rezonansu magnetycznego, a zarazem dopracowali tę metodę tak, by ograniczyć duże na wczesnym etapie badań straty energii. Nowa technologia o nazwie Witricity jest obecnie rozwijana i wdrażana przez firmę o tej samej nazwie.

Zespół z MIT przedstawił obrazowo jej działanie jako sto kieliszków napełnionych płynem do różnej wysokości, dzięki czemu mają one różną częstotliwość rezonansową. Gdyby śpiewak operowy wydał z siebie głośny dźwięk o odpowiedniej częstotliwości rezonansowej, to kieliszek z identyczną wartością rezonansu mógłby zostać uszkodzony, jednak pozostałe kieliszki by nie ucierpiały.

Dzięki precyzyjnie dobranej częstotliwości rezonansu urządzenia korzystające z Witricity niemal nie oddziałują na otoczenie, a zasięg bezprzewodowej transmisji energii sięga kilku metrów, co z powodzeniem wystarczy, by pozbyć się przewodów np. w pokoju.

Co więcej, technologia ta – na razie w bardzo ograniczonym zakresie – jest już wdrażana komercyjnie. Wart odnotowania jest również fakt, że kilka tygodni temu pokazano pierwszy eksperymentalny telewizor, który działał oddalony kilkadziesiąt centymetrów od źródła prądu.

Dokąd nas to doprowadzi? Być może przestaniemy się przejmować nie tylko okablowaniem przesyłającym sygnał pomiędzy różnymi urządzeniami, ale również przewodami zasilającymi, przedłużaczami czy lokalizacją gniazdek elektrycznych. Za wszystko będzie odpowiadał uniwersalny nadajnik, podsyłający tabletom i telewizorom treści oraz energię potrzebną do działania. Według mnie brzmi to całkiem nieźle.

  • S

    Ciekawe, jakie są straty energii.

    • Superman

      Myślę, że trzeba spojrzeć na to pod większym kątem. Nawet jeśli straty energii są średnio duże co daje większy rachunek za prąd, to weźmy pod uwagę, że powinniśmy odjąć od ogólnych kosztów, np. koszty związane z pracą elektryka, rozprowadzeniem kabli po mieszkaniu, sam koszt kabli, nerwy związane z kablami :P . Może okazać się, że początkowe mniejsze koszty zniwelują na jakiś czas stratę energii przez tą technologię do czasu jej ulepszenia ;)

      • quba_83

        A ty myślisz że taki “uniwersalny nadajnik” to sam w domu będziesz montował bez pomocy elektryka? a jego koszt będzie mniejszy od kosztu tradycyjnej instalacji elektrycznej? I sam przerobisz wszystkie domowe urządzenia żeby były zdolne taką energię odbierać? Nowe urządzenia wyposażone w tą technologię na początku na pewno będą droższe od tradycyjnych – przewodowych…. Przemyśl jeszcze raz to co napisałeś.

  • abc

    Domowa smażalnia mięsa ludzkiego ? ;)

  • http://www.facebook.com/slimol Witold Kwaśniewski

    Pan W. z LG jest genialny. świetne szkolenia prowadzi.

  • donata

    Nie ma co się dziwić, że takie sprzęty się pojawiają i będą pojawiać. Prędko nie wyprą tradycyjnych, ale znajdą swoich zwolenników, jak wiele nowych technologii.

  • http://www.facebook.com/lizbeth.leeds Lizbeth Leeds

    mi sie to kojarzy powolnym – nie powiem ze nie udolnym – ale powolnym odkrywaniem starozytnych technologii – PRZECIEZ TYSIACE LAT TEMU BANKOWO MIELI ELEKTRYCZNOSC i to bezprzewodowa – hah do tego darmowa, bo teraz pomyslcie – jak sie zabezpieczyc by ktos nie mial takiej plytki i nie podkradal twego pradu na zasadzie lancuszka? heh? fajne ale jelsi chyba juz energia stanie sie darmowa (tak jak Tesla twierdzil) NATURALNA I POWRZECHNA – co tam przestarzale telefony.. pojazdy beda tak napedzane samoloty tak jak byly TYSIACE LAT TEMU! tylko my tego nie wiemy ze juz oni wiedza.. beda nam odgrzewac te technologie po troszku bysmy spokojnie z roku na rok wydawali kase na coraz to nowsze “odkrycia” i “innowacyjne” technologie – zamiast odrazu zafundowac nam SZOK TECHNOLOGICZNY – na czym beda zarabiac? bez spalania ropy i poboru oplat za prad..oczywiscie nie martwcie sie – nawet jak to bedzie darmowe to zarobia na czyms innym, np tworzeniu urzadzen lub nowych podatkow bysmy nic za darmo nie mieli!